JAK NIE ZWARIOWAĆ BĘDĄC MŁODĄ MAMĄ I ŻONĄ

30 czerwca

Cześć kochani ! Dziś przychodzę do Was z dość osobistym wpisem. Długo myślałam o czym napisać kolejny post i zdecydowałam się, że podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat młodego macierzyństwa i małżeństwa. Mój związek z moim mężem do najłatwiejszych nie należał. Oboje jesteśmy uparci. Często się kłóciliśmy, rozstania odbywały się średnio 1 razy w miesiącu jednak zawsze do siebie wracaliśmy. Każdy w okół znał nasz przypadek. Jedni radzili się rozejść drudzy mówili, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Kto miał rację ? Kiedy byłam w ciąży Dawid od rana pracował a po powrocie z pracy szedł remontować nasze mieszkanie. Cud chłopak prawda ? Pewnie gdyby nie był moim chłopakiem tak bym powiedziała ale to był nasz największy powód do kłótni. Brakowało mi towarzystwa, bliskości i zwykłej rozmowy. Spędzałam całe dnie sama grając na konsoli w Minecrafta a nasz kontakt ograniczał się do rozmów telefonicznych i kilku zdań wymienionych przed snem. Po wielu sprzeczkach zrozumiałam, że moje pretensje do niego były bezpodstawne. Hormony potrafią zrobić wielki bałagan w życiu. Doszłam jednak do pewnego wniosku. W związku bardzo ważne są rozmowy i wspólne spędzanie czasu. Chociaż widziałam swojego męża codziennie bardzo mi go brakowało i strasznie za nim tęskniłam. Może gdybyśmy umówili się, że co drugi weekend jedziemy na jakąś wycieczkę albo zwyczajnie do kina byłoby inaczej. Kiedy urodziła się Oliwka spanikowałam. Myślałam, że nie dam sobie rady i tutaj młody tata wykazał się odwagą. Przez pierwsze dwa tygodnie pomagał mi i wyręczał w obowiązkach jednak po krótkim urlopie znów musiał wrócić do pracy a ja znowu czułam się sama. Co prawda byłam z moim największym skarbem ale to nie to samo. Mam ogromne szczęście, że wokół mnie byli ludzie, którzy zawsze służyli pomocą więc jako młoda mama spokojnie mogłam zadbać o swoje potrzeby i przede wszystkim o siebie. Wiele mam po porodzie zapomina o sobie i jest to wielki błąd. Każda kobieta chce się czuć atrakcyjna a czasem pomoże w tym zwykłe pomalowanie paznokci. Kilkanaście minut w ciągu dnia poświęconych tylko sobie jest wybawieniem dla naszej psychiki. Bardzo ważną rolę w tej sytuacji pełni nasz partner, który powinien nas wpierać. Kiedy przeprowadziliśmy się do nowego domu dopiero się zaczęło... Mieszkanie u rodziców to nie to samo co mieszkanie na swoim. Zaczęły się pretensje o niewywrócone skarpety albo nieumytą podłogę. Kiedy Oliwka miała gorączkę albo była marudna obwinialiśmy się nawzajem. Kłótnie o rodziców stały się codziennością bo każda strona próbowała radzić coś innego i miała własne zdanie. Wiadomo, że każde z nas popierało swoją stronę. Jak z tym wszystkim nie zwariować ? Z punktu widzenia młodej mamy kluczem do świętego spokoju i braku depresji jest kilka rzeczy. Po pierwsze pasja, hobby czy też inne zainteresowania. Coś co oderwie nas od przytłaczającej codzienności i sprawi, że zapomnimy na chwilę o otaczających nas problemach. Po drugie bliskość, wspólne spędzanie czasu i rozmowa. Wspólne wyjazdy ale takie bez dziecka tylko we dwoje. Maluch może pobyć chwilę z dziadkami, żeby rodzice mogli się sobą nacieszyć i przestali mieć na siebie dziecinne fochy za brudne talerze. Po trzecie czas spędzony razem z maluchem. Wiele można się od siebie nauczyć i zbudować wspaniałe wspomnienia. Ostatnio wybraliśmy się na wycieczkę do lasu. Chodziliśmy między drzewami i pomagaliśmy Oliwce zbierać szyszki...może Wam się wydawać, że to niby nic szczególnego ale uwierzcie, że takie wspólne chwile są wyjątkowe i tylko umacniają wspólne relacje. 
Kombinezon - (click) | Rzemyk na szyję - (click) | Zegarek - (click) | Buty - (wholesale7

Jeśli masz pytania - zapytaj tutaj http://ask.fm/creamshine
Zaobserwuj mnie na instagramie - http://instagram.com/creamshine
Bądź na bieżąco i dodaj mnie na snapchacie - creamshine

40 komentarzy

  1. Świetny, szczery wpis! Naprawdę Cię podziwiam! :D <3
    Karolina
    Mój blog: http://karolinaprzybyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż wybacz ale ja ja osobiscie nie wierze w tego typu rzeczy. Jestem od Ciebie tylko dwa lata starsza ale sadze ze ten wiek jest do rozwijania siebie a nie w zabawę w pieluchy. A co gorsza na bycie żona czyjaś.
    Jesyem w szczęśliwym zwiazku od kilku lat ale mimo wszystko, osobiscie wole byc singielka pozatym widzialam wiele takich młodych małżeństw i większość z nich kończy sie rozwodemza jakos czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma dobrego wieku na dziecko, każdy ma swoje plusy i minusy. Ja urodziłam mając 21 lat i nie czuję się jakoś wielce ograniczona, nadal mogę rozwijać siebie - to tylko kwestia organizacji życia i nastawienia...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Dziecko czy też mąż absolutnie nie blokuje mojego rozwijania się, wręcz przeciwnie

      Usuń
    4. ... zabawa w pieluchy...
      ... bycie żoną jako jeszcze gorsza opcja...
      Wolisz być singielką choć od kilku lat jesteś w szczęśliwym związku...


      Alexa, ty jeszcze do tego nie dojrzałaś i pohamuj się zanim zaczniesz kogoś umoralniać. Nie jesteś ani od tego, ani od mówienia jaki wiek jest odpowiedni na rodzicielstwo i małżeństwo. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Ja napisalam poprostu swoje zdanie a nie umoralniam Haha. Tak, masz racje, nie dojrzałam bo DLA MNIE to czas na rozwijanie siebie. Jesli ktos woli co innego prosze bardzo.
      #mamswojezdaniemowiejeotwarcie

      Usuń
    6. W takim razie z całego serca Ci życzę, żebyś miała tak dużo czasu na rozwijanie siebie, kiedy zostaniesz mamą. Zobaczysz, że to żadna przeszkoda. Pozdrawiam.

      Usuń
    7. Urodziłam dziecko mając 17 lat. Skończyłam liceum. Teraz studiuję, pracuję, wychowuję córkę, zajmuję się domem, mam czas na "rozwijanie siebie" jakkolwiek rozumiesz. I w żadnym wypadku nie uważam się za mniej wartościową kobietę od Ciebie, rzecz jasna. Wiedz, że każdy ma swoje priorytety. Jak możesz krytykować ludzi za to, że wybrali inną drogę w życiu, niż Ty? (Swoją droga... Nie rozumiem, jak możesz być z kimś kilka lat i twierdzić, ze wolisz byc sama... )

      Usuń
  3. Wspaniały post! To prawda, że pasja i nasze zainteresowania potrafią "podtrzymać" przed jakimś załamaniem ;)
    bydominikakopka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo piękny i szczery wpis. I uważam, że wcale nie jesteś za młoda do bycia matką i żoną. Zresztą wiek to tylko liczba. Ty wykazałaś się dużą dojrzałością i nie myślisz o imprezach tylko o rodzinie. Podziwiam :)
    http://oczamiwyoobrazni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny i bardzo prawdziwy post. Od razu widać, że piszesz szczerze, a nie pod publikę. Młode macierzyństwo wydaje mi się być dość ciężkie dlatego najważniejsze jest wsparcie, a czasami błahostki stają się dla nas najpiękniejszymi chwilami w życiu ;)

    Pozdrawiam Wiktoria z bloga Book Written Rose. Zapraszam ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana w jakiś sposób wiem o czym mówisz bo też miałam okres w życiu że siedziałam w domu i miałam sporo wolnego czasu a mój wtedy chłopak pracował i kiedy wracał do domu miałam do niego pretensje że nie ma ochoty gdzieś wyjść ze mną albo spędzić jakoś wspólnie czas. Ale wreszcie kiedy i ja poszłam do pracy to zrozumiałam go że był zmęczony i że chciał odpocząć albo i nawet chciał czasem wyjść z kolegami bo przecież mnie miał na co dzień choć tak jak mówisz nie spędzaliśmy ze sobą 24h na dobę :) Z tego jak opisujesz to wszystko, to że doceniasz choćby to że zbieracie wspólnie szyszki to widać jak jesteś w tym młodym wieku dojrzałą osobą i jak bardzo kochasz swojego męża :)
    Życzę wam szczęście i pamiętaj że czasami trzeba dać sobie od siebie odpocząć aby potem było lepiej :)
    Pakujcie się gdzieś na weekend czy to z córeczką czy też podrzućcie ją dziadkom i spędźcie ten czas jak wam się wymarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wsparcie i rozmowy są naprawdę niezbędnym elementem w związku :)
    ślicznie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam Cię, że podołałaś swojemu zadaniu i życzę ci jak najlepiej w życiu. Fajnie że poruszasz takie nietypowe sytuacje, które mogą się przydać każdej z nas. Co do poświęcania czasu samej sobie jest to bardzo ważna kwestia, gdyby nie to każda z nas zwariowałaby!
    Pozdrawiam :) Kamila Mizera blog klik

    OdpowiedzUsuń
  9. REWELACJA a rzemyk bardzo mi przypadł do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wyobrażam sobie siebie w roli matki - i pewnie nie będzie mi to dane, bo trochę choruję i raczej marne są widoki na to, bym kiedyś mogła mieć dzieci - i jeśli mam być szczerą, to jest to dla mnie tak duża abstrakcja jak fizyka kwantowa.
    Mam zero jakiegokolwiek instynktu macierzyńskiego, dzieci mnie przerażają: raz, że nie umiem z nimi rozmawiać (mimo dwóch pedagogicznych w pewnym sensie fakultetów nadal z maluchami nie potrafię załapać kontaktu - dobrze, że nie muszę pracować w zawodzie ;P), dwa, że takiemu maluszkowi bałabym się zrobić krzywdę.

    Ale wszystkich młodych rodziców, jakich znam, szczerze dopinguję i zawsze doradzam zdrowy rozsądek.
    Niczego nie potrzeba dziecku tak bardzo, jak normalnych, wyluzowanych rodziców.
    Ten rozsądek powinien podpowiadać, że jeśli nie zadba się o swój komfort psychiczny, to i komfort psychiczny dziecka nie będzie zachowany :)

    Grunt, to równowaga!
    Nie można poświęcać całego swojego dnia na troskę i lęk o dziecko, bo wejdzie to nam w krew i wychowamy mało zaradnego młodego człowieka.
    Trzeba umieć zadbać i o siebie.

    Jeśli wkracza się w rodzicielstwo w tak młodym wieku, to naturalne, że pewne rzecyz i rytuały nie przychodzą z łatwością.
    Ale... ale w młodym wieku łatwiej o luz!
    I o znalezienie sobie tej odskoczni, o której piszesz.

    Im jest się starszym, tym człowiek więcej rzeczy traktuje śmiertelnie poważnie ;)

    P.S. Schudłaś, prawda? I to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze Ci powiem, że na 22 lata nie wyglądasz, ani na kobietę, która urodziła dziecko. Nieźle się trzymasz. Fajnie mieć bloga - mam rozumieć, że to jest te twoje "hobby", kiedy odrywasz się od rzeczywistości? :) Oliwka - bardzo ładne imię, ja miałam się tak nazywać heh. :::)
    Natally

    ♡ all-pastel-world.blogspot.com ♡ KLIK ♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Zwróć większą uwagę na błędy w tekście, gdyż niestety kilka znalazłam..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. w życiu nie może być za łatwo, najważniejsza mimo wszystko jest miłość i wsparcie drugiej osoby ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam to jak piszesz:) każdy przezywa swoj kryzys a ja szczerze moge przyznać, ze u mnie nie raz było cieżko ale najważniejsze to przezwyciężyć to co złe :)!
    A kombinezon cudnie leży :*!
    Kayleenbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkie trudne chwile umacniają związki, jeśli wytrwaliście to możecie być z siebie dumni !!!
    Obserwuję i trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. śliczny kombinezon i buty:) super wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Cię !
    Inspirujesz mnie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jako młoda mama ale niestety jeszcze nie żona doskonale cie rozumiem :) teraz doceniam nawet dłuższy prysznic i to kiedy mogę się pomalować i ładnie ubrać. Wspólne chwile w trojke to najwspanialsze chwile tak jak piszesz nawet spacer po lesie potrafi stać się wyjątkowy gdy ma się przy sobie swoją rodzine :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytając tego posta wyobrażam sobie co moja mama przechodziła. Bardzo ciekawy post ! :)


    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, Paputeq 
     
     

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się to, że piszesz takie szczere posty! Śliczne zdjęcia<3
    weronikajankowska.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo zaciekawił mnie Twój blog. Co powiesz na wzajemną obserwację ?
    Pozdrawiam jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetnie wyglądasz :)
    http://malwinabeczek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nawet nie wiesz jak ja Cię rozumiem...Super , że w małżeństwie się odnaleźliście. Zwłaszcza, że wiem jak to jest, kiedy oboje macie silne charaktery. Kosztuje to wiele nerwów... czasami za wiele.

    Ja zamieszkałam z chłopakiem bardzo szybko, wynajęliśmy kawalerkę, wtedy ''piękno prysło', kłótnie o wszystko, o to , że brudzimy... trzeba do siebie dotrzeć. Z czasem już piekło znikło, było okej. Dowiedzieliśmy się o ciąży- hormony, hormony, kłótnie , morze wylanych łez z obu stron. Ja wróciłam do mamy, żeby odpoczać, on do rodziców. Zbieraliśmy kase na lepsze mieszkanie, na rzeczy dla córki, nie widzieliśmy się prawie w ogóle, ja zaczynałam wariować, bo właśnie go potrzebowałam. Eh. Tyle się przeszło. A to jeszcze nie koniec. Cel osiągniety- znowu mieszkamy razem. Tym razem hormony już opadły ( 6 mies) , mieszkanie w miare duże, rzeczy dla dziecka czekają, oby do przodu, chociaż wiem, że i tak kolorowo nie będzie:*

    Uwielbiam Twojego bloga.

    blog-aleksandry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. fajn ymotyw w słoneczniki, idealny do stylizacji wakacyjnych! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. najtrudniejsze jest pierwszych kilka lat D: my już po ślubie prawie 9 :D a jesteśmy razem 11 :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Związki to trudna sprawa, ale warto:) Fajny post.

    OdpowiedzUsuń
  27. Powiem Ci tak, w każdym wieku macierzyństwo i bycia żoną może być ciężkie i momentami przygnębiające. Może, ale nie musi. Nie ma reguły, że młode mamy będę lepszymi dla swoich dzieci i samych siebie, niz te po czterdziestce.
    wiek sie nie liczy, tylko doświadczenie, mądrość życiowa i dystans do samej siebie

    OdpowiedzUsuń
  28. świetna stylizacja
    http://fashionbyalexandra1999.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Racja, mieszkanie na swoim to jedno z największych wyzwań i prób dla związku. Dlatego najważniejsza jest rozmowa, ale widać że największą motywacją jest również to maleństwo. Życzę wam wielu szczerych rozmów i wielu wielu szczęśliwych chwil we wspólnym życiu! :*

    Obserwuję i pozdrawiam http://flawlessgold.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem wybuchy hormonalne.. Ja urodziłam mając lat 20. Z tym ze od razu miałam mieszkanie(tylko nasze),no i bardzo sie cieszyłam z nadchodzącego maleństwa! Każdy ma inna historie, nie jestem w stanie przypiąć sie do Twojej. Ja jako matka zaczęłam tak naprawdę korzystać z życia chodzę na siłownie, randki, z Louis(syn 7,5 miesięcy) do zoo na basen, jeździmy do Paryża, Polski, Holandii ( mieszkam w Belgii) ja i moj partner jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi mysle ze to powinno byc podstawa każdego związku :D bo tak naprawdę.. Moj facet jest barmanem wiec powinnam czuć sie samotna( wszystko robię w domu sama), jednak na to nie pozwala :)
      Świetne zdjęcia i bardzo podobają mi sie buty! :D

      Usuń
  30. Bardzo szczery post! Moim zdaniem bycie żoną i mamą to dwa bardzo spore wyzwania w życiu kobiety, jednak przy odrobinie sprytu wszystko można pogodzić 😊 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Autorka

Autorka

Snapchat

Snapchat

facebook