NAUCZYCIELE BEZ POWOŁANIA

21 sierpnia

Cześć kochani ! Zbliża się rok szkolny dla jednych to początek żałoby dla innych powód do radości. W związku z nadchodzącym dniem pierwszego września postanowiłam tu poruszyć pewien istotny temat, który na pewno jest Wam znany z własnego doświadczenia. Każda szkoła ma swoje grono pedagogiczne. Jest przysłowiowa pani Halinka, która zawsze chętnie pomoże, jest też pani Zosia na której lekcje wchodzi się ze łzami w oczach. Jak to jest z nauczycielami? Czy powinni uczyć bez powołania. Praca z dziećmi i młodzieżą jest moim zdaniem bardzo trudna. Na swojej drodze powinniśmy spotykać ludzi, którzy pokażą nam jakąś drogę i obierzemy dzięki nim jakiś cel. Z drugiej strony zaprzeczając temu co wcześniej napisałam uważam, że przeszkody i trudności też są nam potrzebne i mimo wszystko wnoszą do naszego życia dużo dobrego. Podzielmy nauczycieli na 3 grupy. Pierwsza : nauczyciel, który prowadzi ciekawe lekcje i jest w stanie zaciekawić nawet największego lenia, który nigdy nie interesuje się lekcją. Jest miły, potrafi przekazać swoją wiedzę i ma niezliczone pokłady cierpliwości. Swoją pasją i zaangażowaniem zaraża innych dzięki czemu nabierają chęci do działania. Druga : nauczyciel, który odbębni lekcje z gotowych notatek. Każdy odlicza czas do dzwonka i nie jest zainteresowany lekcją, nauczycielowi to nie przeszkadza. Zrobi swoje i cieszy się z dzwonka tak jak jego uczniowie. Trzecia : nauczyciel, który owszem ma wielką wiedzę ale pomylił się z wyborem zawodu i totalnie nie potrafi pracował z młodzieżą. Jest wredny i lubi się mścić. Zawsze znajduje sobie jakieś najsłabsze ogniwo, żeby cały rok szkolny móc uprzykrzać mu życie. Na swojej drodze spotkałam te trzy typy jak nie więcej i od każdego nauczyłam się wielu rzeczy niekoniecznie takich związanych z tematami lekcji. W technikum miałam genialną wychowawczynie. Kobieta z sercem na dłoni. Traktowała nas jak swoje dzieci i na prawdę każdego motywowała do nauki. Starała się prowadzić ciekawe lekcje nawet kiedy temat był najnudniejszy na świecie. Co najważniejsze rozmawiała z nami, miała do nas podejście i umiała nam przekazywać najważniejsze informacje bez zbędnych dodatków. Gdyby wszyscy nauczyciele w szkole byliby tacy jak ona byłaby to szkoła idealna. Lubiłam ją tak bardzo, że kiedy dostawałam zły stopień miałam wyrzuty sumienia. Wbiła mi parę ważnych rzeczy do głowy chociaż byłam uparta jak osioł i jestem jej za to bardzo wdzięczna. Spotkałam się również z inną panią, która była zupełnym przeciwieństwem wcześniej opisanej nauczycielki. Miała wiedzę i mogła na prawdę prowadzić ciekawe zajęcia ale zamiast tego całe 45 minut dyktowała nam notatki, które co lekcja zajmowały około 5-6 stron. Najgorsze było to, że potem całe notatki trzeba było wykuć na blachę. 3 lekcje dało się ogarnąć ale kiedy zbliżał się sprawdzian i do nauczenia było 60 stron to człowiekowi na wejściu opadały ręce. Był to przedmiot, którego na prawdę można było uczyć w inny bardziej kreatywny sposób. Mówiłam wcześniej o czarnych owieczkach, które wybierali sobie nauczyciele z grupy trzeciej. Witam nazywam się Daria i to ja męczyłam się 3 lata chociaż wcale nie wiem za co. Te lekcje były dla mnie najgorsze. Zawsze byłam obserwowana i bardzo często odpytywana. To nic, że wkułam te notatki tak, że nawet przed sen wyśpiewałabym je pięknie. Pani nauczycielka zadawała pytania w takiej formie, że w ogóle nie wiedziałam o co chodzi. Dodatkowo bardzo się stresowałam co dodatkowo pogarszało moją sytuację. Moje przyjście pod tablicę kończyło się jedynką a miła pani tryumfując dopiero zadawała to samo pytanie tyle, że w prostej wersji swojemu ulubieńcowi/ulubienicy i stawiała piękną piąteczkę.  Mimo tego, że w ostatnim roku zmotywowałam się do nauki, żeby poprawić oceny na świadectwo maturalne moja ulubiona nauczycielka zostawiła mnie z dwójką. Różni są ludzie i niestety nie mamy wpływu na to jakich spotykamy na swojej drodze. A jak jest lub było u Was ? Mieliście swojego ulubionego nauczyciela i takiego, którego lepiej omijać szerokim łukiem ? Czekam na Wasze historie w komentarzach.
 Koszulka - click | Spodenki - click | Buty - click | Plecak - click | Choker - click

Jeśli masz pytania - zapytaj tutaj http://ask.fm/creamshine
Zaobserwuj mnie na instagramie - http://instagram.com/creamshine
Bądź na bieżąco i dodaj mnie na snapchacie - creamshine
Subskrybuj mój kanał na YouTubie  -  Creamshine

32 komentarzy

  1. Moja chrzestna chce żebym została nauczycielką, a ja nie lubię dzieci! Rozwszeszczani, przeszkadzający zaraz by dostali po łepie.
    Mój blog
    Kanał na YT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zrezygnuj z takiego zawodu w swych planach :) Po co się męczyć i zamęczać innych?

      Usuń
  2. Dobry tekst, ale rada na przyszłość - oddzielaj wątki tekstowe akapitami lub wolnymi linijkami bo tekst w takiej postaci, jako zwarta cegła, trudno się czyta i chwała ci za to że nie środkujesz tekstu tylko justujesz, tak jak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam podobne doświadczenia, tylko że z podstawówki. Ilez to razy taka Nauczycielka powtarzała mi, że nie potrafię logicznie myśleć i że nic dobrego ze mnie nie będzie. ;) Skoro nie potrafię, to nie mam pojęcia jak dobrze zdałam maturę z matematyki i dostałam się na studia, a teraz jeszcze zaczynam drugi kierunek. PAMIĘTAJCIE - nikt nie ma prawa podcinać Wam skrzydeł! :) a tym bardziej tacy pseudonauczyciele ;) powodzenia w spełnianiu marzeń, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama jestem nauczycielem :P ale to prawda. Nawet w pokoju nauczycielskim widac i czuć różnice. Jednych dzieci kochają innych wręcz nienawidzą. To bardzo ciężki zawód. Serio. Cały dzień i często nocki zarwane przez prace. Ale jak się to kocha, to jest to jak dobra pasja, realizacja i odkrywanie siebie i człowieka. Dawanie siebie drugiemu. Takie dobre matkowanie lub ojcowanie. :D oby byli sami z powołania ! Ja osobiście nie cierpiałam szkoły a znów w niej jestem hehe. Chyba musze cos nadrobić :P. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w mojej szkole zawsze spotykałam typ drugi i trzeci. Szczególnie typ trzeci jest mi doskonale znany. Mimo, że baba była okropna i znęcała się nad uczniami to dyrektor nic nie robił, bo miała dobre wyniki. Podnosiła wyniki uczniów przez nękanie i to dyrektorowi się podobało mimo wielu skarg.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesty są nauczyciele którzy mają podejście do młodzieży i są tacy , którzy nie powinni zostać nauczycielami

    fajne spodenki , mam podobne

    Zapraszam do MNIE

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć
    ja nie miałam szczęścia do nauczycieli. Byli raczej ci którzy chcieli udowodnić nam że jesteśmy debilami a nie czegoś nauczyć Na szczęście od długiego juz czasu nie muszę chodzić do szkoły :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brak tu interpunkcji, przez co post czyta się bardzo trudno. Jest wiele narzędzi w internecie, które pomagają "dopiąć post na ostatni guzik". Polecam z nich skorzystać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kazdy nauczyciel jest inny ale uważam ze nawet najwieksza żyleta ma swoje zalety. To jest kwestia do dogadania sie z wykładowca czy nauczycielem. I to nie chodzi o to by wchodzić nauczycielowi w dupe.
    Z doświadczenia wiem ze nie warto sie negatywnie nastawiać na jakiegos nauczyciela. Gdy chodziłam do szkoły mialam tak ze 3/4 klasy nie lubiło Geograficzki bo była taka stała i owaka a jak sie tak naprawde okazało była to jedna z najmilszych nauczycielek jakie spotkałam.

    alexamariani.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. W klasach 4-6 miałam najgorszą wychowawczynię, jaką można było "dostać". Poniżała klasę i twierdziła, że jesteśmy jej najgorszą, mimo tego że inni nauczyciele nas chwalili za wyniki w nauce i zachowanie.
    W gimnazjum miałam najlepszą wychowawczynię. Też traktowała nas, jak własne dzieci i nie potrafiła się z nami rozstać. Pół dnia z nią płakaliśmy.
    No i oczywiście z typem 2. i 3. też miałam do czynienia. Przez trzy lata nie nauczyłam się geografii, gdyż uczyła nas byle czego, a spr robiła z wiadomości z podręcznika. I sypały się jedynki z jej winy.
    A typem 3. była polonistka. Ja - piątkowa uczennica - bała jej się tak bardzo, że potrafiła płakać na lekcji przez popełnienie malutkiego błędu. Tak mnie stresowała. Później chcieliśmy podziękować jej za dobrze napisane testy, ale nie było jak - uciekła z naszego zakończenia roku. Tak nas kochała.

    Ciekawy post. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie wyglądasz, linki Romwe, SheIn, NewChic, Stylewe, poklikane :) Mogę prosić o rewanż w tym poście : http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2016/08/nowosci-z-sammydress-i-shein_16.html ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Takich nauczycieli zawsze jest pełno! Niestety...
    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na swoich nauczycieli nie narzekam jacy sa tacy są ale potrafią nauczyć :D

    http://allegiant997.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie wyglądasz! Post fantastyczny. Coraz więcej jest chyba takich nauczycieli, bez powołania ale i co raz gorsi uczniowie się trwafią, chodzi mi tu bardziej o ich zachowanie niz umiejętności..

    OdpowiedzUsuń
  15. W zupełności się z Toba zgadzam :) Fajny look :) Bardzo spodobały mi sie twoje buty :) Sa na tyle wygodne ze nosisz je na gołą stope ? :) Praktykujesz w ogole noszenie tegi typu butow bez skarpetek ? :)
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję, są bardzo wygodne i nie obcierają. Czasem zakładam takie baletkowe skarpetki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja spotkałam tylko JEDNEGO nauczyciela z typu pierwszego, reszta była albo dwójką albo trójką. Ale tego jednego pamiętam do dzisiaj!

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba każdy w swoim życiu spotykał się z różnymi typami nauczycieli. Teraz z perspektywy czasu, zauważam, że bardziej doceniałam tych bardziej wymagających.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba każdy w swoim życiu spotykał się z różnymi typami nauczycieli. Teraz z perspektywy czasu, zauważam, że bardziej doceniałam tych bardziej wymagających.

    OdpowiedzUsuń
  20. Przekazanie wiedzy nie jest prostą sprawą. Na swojej drodze spotkałam kilku "nauczycieli", którzy nie koniecznie uczyli z pasji. Tak naprawdę to temat rzeka!:D HAHA! Ale nie ma co narzekać! Mega ładne zdjęcia!
    Karolina
    karolinaprzybyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. To prawda wiele nauczycieli ma złe podejście do młodzieży, ale są też tacy z prawdziwego powołania! :)
    http://nwaldowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. To wielka odpowiedzialność! Tak na prawdę po części w ich rękach jest nasza przyszłość. Ale kto wie? Może Ci znienawidzeni nauczyciele byli kiedyś najlepsi tylko szkoła ich tak zmieniła ? Uważam też ze troszeczkę zrozumienia ze strony ucziow nie zaszkodziloby😊

    czesctuola.blogspot.com

    Aha! I piękne zdjęcia, jak zawsze 😊

    OdpowiedzUsuń
  23. Otworzył się worek ze wspomnieniami:) Oj różni byli - niestety najmniej pomocnych, najwięcej "przeciętnych", kilka indywiduów... Teraz już wszystkich wspominam z uśmiechem, ale w czasach szkolnych niektórzy przysporzyli mi dużo stresu...

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety większość nauczycieli ma to trzeci rodzaj, który z automatu zniechęca dzieci do nauki.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja spotkałam wielu fantastycznych nauczycieli na mojej drodze. Niestety, kilku doceniłam dopiero kilka lat po skończeniu szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  26. Idę teraz do drugiej klasy gimnazjum i odkąd rozpoczęłam nową szkołę, jestem bardzo zadowolona z nauczycieli. Przypominają mi się czasy podstawówki, kiedy moja polonistka, a dodatkowo wychowawczyni, uwzięła się na mnie i na moją przyjaciółkę. Obydwie byłyśmy najlepsze w klasie. Nauczycielka dosłownie miała problem ze wszystkim, co związane było z nami. Na forum pozostałych uczniów nas upokarzała, w szczególności mnie. Zabrała mi wiarę w swoje możliwości, a odzyskałam je dopiero w gimnazjum dzięki mojej teraźniejszej wspaniałej wychowawczyni, która uczy mnie mojego ulubionego przedmiotu - języka angielskiego.
    http://written-by-loony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Niestety nauczycieli z pierwszej grupy jest tylko garstka, a najwięcej z trzeciej i drugiej ... Gdyby nauczycielem byli tylko ci z powołania prowadzący ciekawe lekcje na pewno poziom edukacji dzieci i młodzieży wzrósł by i to znacznie. A tak panuje nadal niestety pogląd, że do szkoły chodzimy z konieczności, a nie z pasji, czy własnej potrzeby pogłębiania wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  28. na świeżo mogę szczerze przyznać, że na studiach bardzo widać kto doznał "wypalenia zawodowego" z wykladowców - lub kto kompletnie się do tego nie nadawał! Najbardziej mnie denerwował brak kontaktu wzrokowego z nami oraz czytanie wszystkiego z prezentacji - porażka!

    OdpowiedzUsuń
  29. W szkole miałam przeważnie dobrych nauczycieli, bardzo miło wspominam😊Nawet zmiana nauczycielki biologii w liceum wyznaczyła mój dalszy kierunek drogi zawodowej. Zamiast historii zdawałam na maturze biologię, tak nowa nauczycielka potrafiła zainteresować przedmiotem😊

    OdpowiedzUsuń
  30. ja wspominam miło szkołe do dziś mam kontakt z moją nauczycielką od Angielskiego :)

    OdpowiedzUsuń

Autorka

Autorka

Snapchat

Snapchat

facebook