ŻE NIBY KOBIETY NIE POWINNY MIEĆ PRAWA JAZDY? 4 SYTUACJE POKAZUJĄCE MĘŻCZYZN JAKO FATALNYCH KIEROWCÓW.

11 października

Cześć kochani! W dzisiejszym poście będą gorzkie żale na facetów, nie wszystkich, ale kilku, których na moje nieszczęście miałam okazje spotkać na drodze podczas jazdy samochodem. Przyjęło się niestety, że kobiety są gorszymi kierowcami od facetów, jednak ostatnio byłam naocznym świadkiem, że to stwierdzenie to największy mit świata. Od razu piszę, że nie uważam się za najlepszego kierowcę świata, bo miałam kilka sytuacji, kiedy zdecydowanie nie popisałam się za kółkiem, ale nigdy nie dostałam żadnego mandatu ani nie spowodowałam wypadku, więc nie jest ze mną tak źle. Szczerze to nawet myślę, że mężczyźni faktycznie mogą być lepszymi kandydatami na kierowców, ale tylko ze względu na to, że są bardziej opanowani, lepiej radzą sobie ze stresem i mają zdecydowanie mniejszy problem ze zmianą opony niż my kobiety. Pierwsza sytuacja, którą chcę opisać, zdarzyła się podczas zakupów. Kiedy jeździłam od marketu do marketu, zdarzyło się, że przejeżdżałam nowo wyremontowaną drogą na której powstało rondo i chyba tak spodobało się pewnemu panu, że zatrzymał się na środku i pokazywał jadącemu z nim pasażerowi, jak to ładnie wszystko zrobili. Niestety zapomniał o tym, że za nim tworzyła się całkiem spora kolejka i dopiero, wtedy kiedy ktoś na niego zatrąbił, speszony ruszył i odjechał niczym kierowca rajdowy. Brawo proszę pana, może lepiej byłoby przyjść tam na spacer i z chodnika obserwować fantastyczne, nowe i jakże ciekawe rondo, w sposób, który nie blokuje ruchu na ulicy. Kolejna sytuacja zdarzyła się wczoraj, kiedy odbierałam siostrę ze szkoły. Jadąc już w stronę domu, zbliżając się do dość ostrego zakrętu, przeżyłam szok. Dojeżdżałam już do kulminacyjnego punktu łuku i właśnie miałam się mijać z autem jadącym w przeciwnym kierunku, ale przecież nie mogło być tak łatwo. Zza mijającego mnie auta nagle wyskoczyło drugie, wjeżdżające na mój pas...bo przecież, po co zwalniać na zakręcie? Prawie dostałam zawału, ostro zahamowałam, strąbiłam mistrza kierownicy i zdenerwowana jechałam do domu. Myślałam, że to koniec przygód, ale czekała mnie jeszcze jedna. Zjeżdżając już z trasy krajowej na dość wąską drogę prowadzącą do mojej miejscowości, zobaczyłam, że będę musiała mijać się z tirem. Dwie osobówki przejadą tutaj bez większych komplikacji, ale z tak dużym samochodem jest już mały problem. Zaczęłam wolno hamować i zjeżdżać mając nadzieję, że kierowca olbrzyma zrobi to samo. Byłam w wielkim błędzie, bo pan numer 3 albo był idiotą, albo pomyślał, że tak się go przestraszę, że od razu wjadę do rowu i go przepuszczę, a on nie będzie musiał robić dosłownie nic. Podsumowując, musiałam zjechać ponad połową auta na dość zarośnięte pobocze, a facet nawet nie użył hamulców i przejechał obok mnie środkiem drogi z taką szybkością, że nawet nie chcę tego skomentować. Kiedy wreszcie dojechałam do domu, stwierdziłam, że już nigdy nie wsiądę do auta, bo przeraża mnie głupota i bezmyślność innych kierowców. Ostatnia sytuacja to opowieść o mistrzu parkowania. Wyobraźcie sobie dość ostry łuk, który jest drogą z pierwszeństwem i odbijającą od niego drogę w prawo, którą chciałam dojechać do domu. Wszystko pięknie, skrzyżowanie proste i nieskomplikowane, piękna pogoda tylko wielkie utrudnienie w postaci tira zajmującego cały prawy pas tuż przed skrętem w prawo. Opcja numer jeden: zawrócę, nie ryzykując wyprzedzania tira w miejscu, gdzie kierowcy jadący z naprzeciwka totalnie nie widzą co dzieje się z mojej strony łuku lub opcja numer dwa: spróbuje go wyprzedzić i jeśli będę miała szczęście, to uda mi się przejechać nie zajeżdżając komuś drogi i uniknę czołowego zderzenia. Stanęłam i już miałam zacząć wyprzedzać (chociaż teoretycznie w miejscu niedozwolonym, ale jak inaczej miałam przejechać?), ale w momencie, kiedy zaczęłam ruszać, zza zakrętu właśnie wyjechało auto. Brawo dla mnie właśnie uniknęłam wypadku. Miałam ochotę od razu zadzwonić na policje, żeby dali panu kierowcy puchar za mistrzowskie parkowanie, ale odpuściłam, zaczęłam delikatnie ruszać i na moje szczęście trafiłam na moment, kiedy z naprzeciwka nic nie jechało i wyminęłam jakimś cudem tego tira. Mam nadzieję, że ten ,,zawodowy kierowca" chwilowo stracił słuch od mojego sygnału dźwiękowego użytego w jego kierunku i szybko zmienił miejsce postoju, nie narażając innych kierowców na niebezpieczeństwo. Mogłabym wymienić jeszcze kilka sytuacji, ale myślę, że wystarczy, wygadałam się, jest mi lżej i apeluje do wszystkich kierowców, żeby myśleli i zachowywali się po ludzku. Ja jeżdżąc autem, nie myślę tylko o sobie, ale również o drugim człowieku, któremu na przykład mogę uniemożliwić przejazd moim parkowaniem, albo spowodować wypadek przez głupie myślenie, że przejadę, wymuszając pierwszeństwo. Jeśli ktoś ma ochotę poczuć się jak kierowca rajdowy, niech wykupi sobie jakąś specjalną jazdę na torze i nie popisuje się na zwykłych drogach. Jest to apel zarówno do mężczyzn, jak i do kobiet, którzy są posiadaczami prawa jazdy. Przez swoją nieuwagę albo bezmyślność możemy wyrządzić komuś krzywdę. Więc drodzy kierowcy, bądźmy ostrożni, szanujmy innych i myślmy na zapas.

Na koniec kilka słów o moich domowych zdjęciach i stroju z nowej kolekcji Maite Kelly dla Bonprix. Zamówiłam sobie koszulkę i dresy, które możecie zobaczyć w dzisiejszym poście i jeszcze dwie rzeczy, które na pewno niedługo pojawią się na blogu. Zdjęcia tym razem w domu, bo myślę, że stylizacja idealnie wpasowała się w domową scenerię. Cała kolekcja bardzo mi się spodobała. Jest kierowana do kobiet, które nie mają raczej rozmiaru S i pokazuje, że nosząc większy rozmiar, również można mieć ciekawe i modne ubrania. Świetny pomysł i super inicjatywa. Odsyłam Was teraz na stronę Bonprix, żebyście przekonali się, o czym mówię.



WE ARE WOMEN
WHAT'S YOUR SUPERPOWER?




9 komentarzy

  1. Mnie denerwują 3 sytuację:
    Parkowanie seicento 10cm od mojego auta (ja stoję równo w liniach)
    Auta nowe z salonu które nie może się rozgonic
    I kierowcy którzy wyprzedzają tylko po to by zaraz zahamować (a ty lecisz do przodu pomimo pasów) i skręcić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem nie ma znaczenia płeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Płeć ma niewielkie znaczenie. Jest kilka sytuacji, które mocno mnie denerwują na drodze. Przyznać muszę nieskromnie, że sama uważam się za świetnego kierowcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny post!

    Zapraszam do siebie w wolnej chwili
    Miłego weekendu, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem płeć nie ma znaczenia. Są kobiety, które totalnie nie nadają się na kierowców i to samo tyczy się facetów. Mnie przeraża to jak niektórzy zachowują się na drodze. Aż strach czasami wyjeżdżać na ulice bo wariatów nie brakuje.
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie płeć nie ma żadnego znaczenia. Na drodze pełno facetów i kobiet, którzy nie nadają się na kierowców :) Czasem przeraża mnie to jak ludzie zachowują się na drodze..

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie, to jest irytujące, że gdy kobieta ma wypadek samochodowy to odrazu jest hałas i pełno argumentów, że "baby nie powinny mieć prawa jazdy". Ale jak jakiś facet spowoduje kolizje, to szukają innej przyczyny, niż to, że "faceci nie powinni mieć prawa jazdy"

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja muszę przyznać, że sama uważam siebie za fatalnego kierowce. Nie lubię jeździć samochodem, bo jest mnóstwo kierowców, którzy zwracają uwagę tylko na siebie, a nie na innych. Takim sposobem kilka razy miałam obtarty samochód :/ Największy błąd kierowców? Jeżdżą na pamięć i lekceważą innych na drodze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko chyba zależy od tego jak przygotuje nas szkoła jazdy. U mnie nie chodziło tylko o zdanie egzaminu ale również nauczenie szybkiej reakcji w nagłych sytuacjach. Na szczęście nie uczestniczyłam jeszcze w żadnym wypadku ale wiem jak się zachować kiedy do niego dojdzie.

    OdpowiedzUsuń

autorka

autorka

Snapchat

Snapchat

facebook