NAJGORSZE ROZSTANIE...ZOSTAŁAM Z CÓRKĄ SAMA.

28 września

Cześć Wam! Od chwili kiedy zaczęłam się spotykać z Dawidem, minęło 6 lat i najdłuższa rozłąka, jaką mieliśmy w naszym związku to maksymalnie 2 dni. Widywaliśmy się dosłownie codziennie. Niestety teraz przyszło nam się zmierzyć z rozstaniem zdecydowanie dłuższym niż 48 godzin. Słyszy się o tym, że bardzo dużo ludzi wyjeżdża do pracy za granicę i tym razem jest tu mowa również o nas. Padło na Austrię, bo mamy tam rodzinę, która bardzo nam pomogła załatwić wszystkie urzędowe sprawy. Dawid pojechał do wujka już 20 września i pewnie zobaczymy się dopiero w listopadzie, kiedy załatwi swoje mieszkanie. W dzień wyjazdu rozpłakałam się jak dziecko. Weekendowe odwiedziny przy takiej odległości są niestety bez sensu. Nie sądziłam, że tak źle zniosę jego wyjazd. Chociaż czasem mamy ochotę zacząć walkę na patelnie, to w stu procentach wolałabym taką walkę niż wieczorne rozmowy przez kamerkę. Myślę, że żaden komunikator nie zastąpi obecności bliskiej osoby. Zanim będziemy mogły z Oliwką pojechać do Linz, trzeba trochę poczekać, bo o ile wyrobienie dowodu jest błahostką, to znalezienie mieszkania już wcale nie jest takie proste. Nie wiążemy z tym miejscem naszej przyszłości, ale nie ma co ukrywać, że po kilku przepracowanych miesiącach za granicą będziemy mieli o wiele większe możliwości niż podczas pracy w kraju. Szczerze podziwiam mojego męża, bo ja nie odważyłabym się wyjechać 800 km bez znajomości języka do innego państwa. Bardzo za nim tęsknimy, ale pociesza mnie myśl, że to przejściowa sytuacja i jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli, to już w przyszłym roku pięknie uporządkujemy nasze życie i będziemy szczęśliwie mieszkać w Polsce z zupełnie nowym startem. W sumie jestem bardzo ciekawa życia w nowym miejscu, bo będzie to na pewno fajne doświadczenie. Wielkim plusem jest również to, że Oliwka będzie miała szanse uczyć się nowego języka. Bardzo się cieszę, że za miesiąc będziemy już w komplecie. Teraz pozostaje mi tylko odliczać dni, trzymać kciuki za mojego męża i przesyłać mu mnóstwo pozytywnej energii.

Zdjęcia zrobiła moja zdolna siostra |http://instagram.com/k.pietruszewska| <3

13 komentarzy

  1. Również przesyłam mnóstwo pozytywnej energii w Waszym kierunku! :)
    Miesięczna rozłąka na pewno jest trudna, ale jestem pewna, że dasz radę.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. życzę wytrwałości, jestem w związku na odległość już dwa lata i nie ma rzeczy niemożliwych :) trzymaj się 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Linz spoko miejsce, Salzburg jeszcze piękniejszy :) mój tata co drugi weekend przyjeżdża z okolic Linza do Ozo, męczące ale da się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja byłam w kilku związkach na odległość ale dopiero ostatni z nich zakończył się happy endem. Mój obecny partner jest z Twojego rocznika. 5 lat się znamy a 4 jesteśmy ze sobą razem od 3 lat razem mieszkamy więc łatwo policzyć, że już po roku związku na odległość i spotkań weekendowych zamieszkalismy razem. To była dobra decyzja. Jesteśmy szczesliwi i się kochamy. Dzieliła nas cała szerokość Polski. A poznaliśmy się przypadkiem w Internecie. Ja mam teraz 21 lat. Znam Twój ból i Twoje emocje. Pamiętaj jednak, że czas szybko płynie. Bedzie dobrze. 3mam za Was kciuki i życzę dużo miłości , siły i wytrwałości. :* Gratuluję córeczki. Pamiętaj, że Twój mąż robi to dla Was 👈 Zapraszam do mnie. Link na moim profilu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dacie radę! Co najważniejsze- za niedługo będziecie razem, więc nie jesteście w najgorszej sytuacji, jaką jest małżeństwo na odległość ;) Oczywiście, nie odbierz tego źle, bo nie miałam nic złego na myśli. Dacie radę! Trzymam kciuki!

    ZAPRASZAM DO MNIE!
    Byłoby mi miło, gdybyś zadała mi pytanie do Q&A, które planuję zrobić.

    Mój blog
    Mój kanał na Youtube

    OdpowiedzUsuń
  6. To w takim razie trzymam kciuki i oby ten czas minął jak najszybciej :) śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę zatem powodzenia, czas szybko zleci i będziecie wszyscy razem :)

    https://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. to ja się cieszę, że u mnie najdłuższe rozstanie to były maksymalnie dwa tygodnie i na więcej bym się nie zdecydowała. taką rozłąkę będziemy mieć znów w listopadzie, ale niestety taki urok pracy jego. ale nie wyobrażam sobie dłuższego rozstania ani tym bardziej wyjazdu do innego kraju do pracy. :)
    pozdrawiam serdecznie i wytrwałości! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. u nas najdłuższa rozłąka trwała 2 dni kiedy narzeczony musiał wyjechać na drugi koniec Polski na imprezę firmową. Jakoś nie wyobrażam sobie takiej długiej rozłąki dlatego podziwiam osoby, które żyją w rozłące :)Ja bym nie wytrzymała tak długo:) Życzę wytrwałości :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wytrwałości życzę i cierpliwości, na pewno nie będzie łatwo, ale poradzicie sobie :) Niech czas szybko dla was przez ten miesiąc płynie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Głowa do góry! Nic przyjemnego, ale czasem tak trzeba.
    Woytech z poradnikowo.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami tak w życiu bywa. Grunt to się nie załamać!

    blog youtube

    OdpowiedzUsuń

autorka

autorka

Snapchat

Snapchat

facebook